Pr(z)ymus
czwartek, wrzesień 27th, 2007Jasny gwint, jak tak dalej pójdzie to zgodzimy się, no może prawie zgodzimy się, z p. Krzysztofem we wszystkich sprawach. Co do ekspertów prawie zgoda, co do prasy prawie zgoda, co do korzyści płynących z ograniczenia emisji CO2 też prawie zgoda
Jednakże ponieważ zostałem wyciągnięty przed tablicę i mam odpowiedzieć na 3 pytania, odpowiadam:
1. Czy powinien istnieć przymus nauki? - TAK, bez wątpienia. Dlaczego? Bo wiedza jest największym skarbem narodu. Skarbem w sensie wymiernym - przynosi bogactwo krajowi. Zrozumieli to dawno Amerykanie i ściągają najwybitniejsze jednostki do siebie. Niemcy robią to samo itp. itd. Inna sprawa, że nauczanie musi być na doskonałym poziomie i nauczyciele takoż. Zatem ten PRZYMUS prowadzi do tego że mamy Prymusów a oni tworzą nasze społeczeństwo (w teorii oczywiście)
2. Czy powinien istnieć przymus ubezpieczeń? - zależy z czyjego punktu widzenia. Ludzi zamożnych -nie, oni sobie poradzą w każdej sytuacji. Z punktu widzenia ludzi ubogich - tak, oni nie mogą pozwolić sobie np. na wypłacanie odszkodowań z tytułu wypadku. Czy znaczy to, że mają nie jeździć samochodami? A wypadki to wypadki, czasami winny jest zbieg okoliczności. Zatem jako demokrata też odpowiem - TAK (choć nie może to być rodzaj podatku jak jest to w Polsce)
3. Czy powinien istnieć przymus posiadania izolacji termicznej w domu? - NIE. I chyba nikt czegoś takiego nie wymaga. Przecież możemy mieszkać w szałasie w Bieszczadach (mmm…znam tam piękne miejsca) zupełnie nieocieplonym. Pytanie jest czy będziemy z tego zadowoleni? Latem pewnie tak, zimą…? W istocie przepisów o certyfikacji budynków tkwi fakt, że nabywca kupujący dom POWINIEN wiedzieć ile jego dom zużywa energii, czyli dom powinien mieć wiarygodny certyfikat, tak jak pralka posiada etykietę swojej klasy energetycznej (A, A+, itp.) Bo skoro mam mieć wybór, to muszę wiedzieć jak decyzję podjąć. Na podstawie czego.
Wyobraźmy sobie dwóch facetów kupujących domy dla swoich rodzin - jeden jest utracjuszem, hulaką - czyli “mordo ty moja”, drugi pracowitym domatorem. Obaj mieszkają w USA wobec czego emitują rocznie po 19,9 tCO2 (wg statystyk tyle emitują CO2 Stany Zjednoczone na głowę jednego mieszkańca).
Ten pierwszy nie dba zupełnie o to ile energii zużywać będzie jego nowy dom, bo ma kasę i woli ją wydać na cowieczorny “clubbing”. Zatem jego wkład w emisję CO2 pozostaje na tym samym poziomie - 19,9 tCO2/rok
Ten drugi zbuduje swój dom energooszczędnie przez co zaoszczędzi jako obywatel 8,7 tCO2/rok (obliczenie dla 150 m2 domu), czyli jego “wkład” w emisję globalną będzie 11,2 tCO2/rok. Oczywiście wiem, że jest to jawna manipulacja liczbami. Stałoby się tak, gdyby WSZYSCY amerykanie - 100% populacji zbudowała domy pasywne, każdy po 150 m2, co nie jest możliwe.
Prowadzę jednak do tego, że jeśli chcemy wszyscy jako demokratyczny naród osiągnąć jeden cel - np. ograniczyć emisję CO2 to musimy przymusić poprzez prawo również hulaków i utracjuszy, bo jeden domator nic nie zmieni, choć wiele może (sam przecież ogranicza “swoją” emisję o 44%!).
To jest nieubłagane prawo demokracji: Prymusi rządzą poprzez Przymus. A tylko w naszych rękach jest aby rządzili nami prymusi, a nie niedouczeni pierwszoklasiści.