Jak widać trudno w obecnych dniach uchronić się od polityki - dyskutują wszyscy, nawet więc na moim blogu pojawiło się to słowo. Rozumiem - wybory. Przykro mi jednak, nie podejmę tej rękawicy. Polityka, wg mnie, jest domeną ludzi z kompleksami. Ci, którzy nie są piękni, inteligentni, wystarczająco zgrabni, ci którzy mają kompleksy: niższości, wyższości, ci którzy są zapatrzeni w siebie itp. - idą do polityki. Bo ona daje im miraż władzy, dodaje im blichtru, mają pewność że zainteresują się nimi media, no i wreszcie mogą sobie porządzić, a w piaskownicy było z tym krucho, oj krucho…
I generalnie jak to mawia teraz młodzież “robią żal”.
Ja jestem zdecydowanie za Homo sapiens, więc choć pójdę oczywiście głosować, to moja wiara że może to coś zmienić jest równa zeru. Bo i tak polityk (KAŻDY!!!) skoncentruje się na sobie i będzie pokazywać jaki z niego piękny kogucik. Byłem w piątek na przewspaniałym wykładzie p. Daniela Golemana (tego od inteligencji emocjonalnej, społecznej, emocji destrukcyjnych) i utwierdziłem się tylko w przekonaniu, że aby być szczęśliwym nie trzeba wiele, zaś szczęśliwym nie zostanie na pewno ten kto walczy z innymi. A czym jest polityka jak nie nieustającą walką?
Na szczęście nasi politycy (jak to mawia mój przyjaciel: tfu…politycy), co zauważył słusznie p. Krzysztof skupili się na sobie, nie na gospodarce więc ta hula aż miło. No ale perspektywy na rok przyszły nie są optymistyczne (za “Gazetą Wyborczą”):
- gaz - zdrożeje
- prąd - zdrożeje
- olej napędowy - zdrożeje
Stanieje internet (hurra!), rozmowy telefoniczne i sprzęt elektroniczny - przyczyna: rosnąca konkurencja. Jak więc widać produkty wysokoprzetworzone tanieją, choć przecież aby je wyprodukować potrzeba chociażby prądu (rozmowa telefoniczna to też prąd, bo przecież centrala telefoniczna zużywa prąd). Więc chociaż istnieje przymus korzystania z kilku tylko systemów telefonii komórkowej (przecież nie ma dowolności we wprowadzaniu na rynek nowych systemów) to ceny rozmów lecą na łeb na szyję.
I to samo dotyczy domów pasywnych. Wobec rosnących cen: prądu, gazu, elektryczności aż się prosi o ograniczenie zużycia energii w naszych domach poprzez jakieś działania. Jednym z najbardziej ekonomicznych jest (za Centre for European Policy Studies - CEPS http://shop.ceps.eu/BookDetail.php?item_id=1399) właściwe zaizolowanie naszych domów. I wtedy będzie wilk syty i owca cała: my zaoszczędzimy pieniądze w naszym portfelu zużywając mniej energii, a ilość gazów cieplarnianych wyemitowanych do atmosfery zmaleje. Potrzebny jest nam tylko standard (2,3,4 ich rodzaje?) tak jak w przypadku telefonii komórkowej i wolny rynek. W przypadku firm budowlanych i producentów materiałów budowlanych taki rynek istnieje - i on stoi na straży, żeby ceny nie wzrosły.
Budownictwo niczym się nie różni od innych gałęzi przemysłu - też jest coraz bardziej nowoczesne, przez co wcale nie droższe.
I dlatego właśnie jestem za Homo sapiens - myśląc, świadomie wybieramy (tfu..znowu te wybory) 