Archive for marzec, 2008

El Nino

poniedziałek, marzec 31st, 2008

Nie przepraszam nikogo za niezłożenie życzeń świątecznych. Zrobiłem to z pełną premedytacją, bo życzenia (szczególnie świąteczne) stały się areną niczym nie limitowanej poprawności politycznej i wszyscy, wszystkim życzą wszystkiego. Jakby się to WSZYSTKO spełniło to byłby dopiero bajzel :-) Gdyby tak na przykład wszyscy byli zdrowi - trzeba by zamknąć szpitale a lekarze musieliby sie wziąć za hodowanie warzyw :-)

Więc po Świętach w atmosferze spokoju życzę wspaniałym współblogowiczom dalszego niczym nieskrępowanego dyskutowania o rzeczach ważnych bo nie ma nic milszego niż prowadzic spór z ludźmi inteligentnymi i o dużym poczuciu humoru!  Życzę więc dobrego towarzystwa - to się chyba może spełnić? :-)

Co do meritum: nieprawdą jest co pisze p. Krzysztof, że USA nie przejmuje się globalnym ociepleniem. Różnica jest tylko taka, że UE produkuje dokumenty zamiast działać a USA działa zamiast produkowac dokumenty. USA nie chce podpisać protokołu z Kioto bo jest on martwym zobowiązaniem, ładnie brzmiącym ale…USA tylko mozna pozazdrościć podejścia prośrodowiskowego - szkoły uczą dzieci jak działać a nie jakie dokumenty wyprodukował rząd. Chiny, fakt nie zwracają na nic uwagi ale Chiny to inny kraj. Co do Chile i El Nino. Obiecywałem trochę się pochwalić więc przyznam się, że byłem w lutym w Chile i widziałem naocznie skutki tego prądu. Najsuchsze miejsce na ziemi czyli pustynia Atacama rzeczywiście robi wrażenie, tego się nie da opisać, trzeba to zobaczyć. I nie wiem czy chciałbym aby na skutek zmian klimatycznych Bieszczady zmieniły się w taką pustynię. A przecież przed wiekami, przed El Nino, te tereny Ameryki Południowej były ogromnie żyzne. Fakt że El Nino to czynnik naturalny nie zmienia postaci rzeczy.  Jeśli możemy coś ratować, ratujmy!

Już klika razy przywoływałem badania UE prowadzone przez “Eurobarometer”. Kilka ostatnizh liczb z marca:

  • 2/3 Europejczyków woli żeby decyzje dotyczące ochrony środowiska były podejmowane na szczeblu europejskim (a nie lokalnym)
  • 95% Europejczyków czuje (tłumaczę to z angielskiego “feel” - przepraszam za eufemizm) że ochrona środowiska jest ważna
  • UWAGA!!! - 64% uważa że ochronie środowiska trzeba dać priorytet przed ekonomiczną konkrencyjnością (czyli ochrona jest ważniejsza niz ekeonmia)
  • UWAGA!!! - tylko 18% ma przeciwne zdanie

I na koniec jeszcze jedno opracowanie: “European Growth and Jobs Monitor” z lutego 2008 wykonane dla firmy Allianz. Opracowanie jest długie , na pewno do niego wrócę. Ale jest tam pokazane na wykresie (dochód narodowy brutto a efektywność energetyczna) jak bardzo Polska odstaje od krajów rozwiniętych. Jesteśmy jedynym krajem z “bloku wschodniego” wykazanym w tym raporcie i dla porównania - Grecja i Hiszpania mają dwa razy większy dochód i dwa razy większą “energy productivity”. Rzecz zatem nie w zwiększaniu produkcji energii ale w jej mądrzejszym wykorzystaniu. Prowadzić to powinno to powszechnej szczęśliwości :-) tylko co z tymi góralkami z opowieści Pana Grzegorza - żeby tylko ich energia się nie zmarnowała :-)

Czy można poznać prawdę?

czwartek, marzec 20th, 2008

No muszę przyznać, że do ostatniego wpisu wywiązała się nielicha dyskusja. Jak rozumiem czas świątezcny trochę Panów uspokoił ale dołożę jednak małe coś do tej dysputy. Otóż w “Rz” (15-16 marca) pojawił się artykuł Agnieszki Kołakowskiej “Niedźwiedzie polarne mają się dobrze”. Krótki cytat: “Należą do tych ekoideologii - na zewnątrz zielonych, wewnątrz antyzachodnich, antypluralistycznych i wrogich wobec otwartego społeczeństwa - zarówno antyglobalizm, jak i ruch przeciwko genetycznie zmodyfikowanym produktom. Lecz najgłośniejszą dziś, najbardziej zajadłą i najbardziej niebezpieczną, jest kwestia tak zwanego globalnego ocieplenia” Szkoda że nie mogę zacytować całego (3 bite strony), dla Pana Krzysztofa to miód na serce. Że Al Gore to oszust, że “eksperci” od globalnego ocieplenia to ignoranci itp. itd. Rozumiem, że “Rz” stara się być obiektywna i prezentuje stanowiska obydwu stron ale czy rzeczywiście neutralność ma prezentować ekstremalne wypowiedzi?

Pojawia się jednak w artykule ważkie pytanie - jeśli nie można poznać jednoznacznie prawdy to czy można osiągnąć naukowy consensus. Czy można uznać, że wszyscy uznajemy teorię strun za prawdziwą? Jak dojść to consensusu w sprawie globalnego ocieplenia?

Panie i Panowie zapraszam do przedświątecznej nieco filozoficznej dyskusji!

I skoro już o Wielkanocy, to informacja że na Równi Szaflarskiej w Nowym Targu powstanie w tym roku pierwszy pasywny kościół. Ponieważ odpowiednia temperatura będzie utrzymana wtedy jak będzie odpowiednia ilość wiernych (wiadomo każdy człowiek wewnątrz pomieszczenia to dodatkowy darmowy “grzejnik”) to twórcy proponują hasło “aktywna modlitwa w pasywnym kościele”. Będę szczegółówo monitorował to przedsięwzięcie, bo to pierwszy proboszcz który zauważył że można zbudować kościół, który będzie zużywał mało energii przez co koszty utrzymania budynku będą mniejsze. Brawo Nowy Targ!

Brytyjski trop

środa, marzec 5th, 2008

Panie Krzysztofie, podziwiałem Pana przez tyle miesięcy za wiedzę i erudycję a tu taka plama. Możemy się spierać o wszystko ale proszę już temat lodu w szklance zamknąć. Jeszcze raz. Ja wiem, że objętość lodu/wody jest niezmienna (no prawie), więc PŁYWAJĄCE kostki lodu, czy zatopione kostki lodu w OBJĘTOŚCI szklanki nic nie zmienią. To samo dotyczy przypływu/odpływu. No przecież wody w oceanach nie ubywa/przybywa (ozcywiście nie mówię o deszczach itp.) Ale faktem bezpsornym jest że jeśli stopnieje nam lodowiec, który nie pływa po wodzie to wody przybędzie i będzie potop. No przecież jak topnieje śnieg w górach na wiosnę, to mamy powódź. Bo śnieg nie pływa w strumieniu (tu gdyby stopniał to by się nic nie stało) tylko leży na lądzie stałym i potem spływa do strumienia. I na ten temat tyle, jeśli Pana nie przekonałem to trudno.

Chciałem już opowiadać o wakacjach ale natłok informacji jest tak duży, że muszę swoje chwalenie się odsunąć na później. A więc na początek wczorajsza “Rz”: - “od dzisiaj w przetargach na sprzęt komputerowy organizowanych przez administrację centralną musi być brana pod uwagę ich energochłonność” Brawo rząd, choć działanie to wynika z dyrektyw europejskich a nie własnych inicjatyw. Zatem brawo Unia!!! Ciekawy jestem kiedy nasze urzędy centralne ogłaszając przetarg na remont ich budynków jako jedne z warunków przetargu podadzą - znaczące ograniczenie zużycia energii? Chyba nieprędko :-( A dlaczego się tak dzieje to chyba jasne - silne lobby producentów energii. O ich działaniach przeczytałem ostatnio w wykładzie Toma Spencera z Institute for Environmental Security. Otóż pisze on tak: “jest prawdą że lobby producentów paliw kopalnych ma większy wpływ na Waszyngton niż na Brukselę (…) w 1990 roku spotkałem lobbistę z Global Climate Coalition. Wyjaśnił mi on jaka jest taktyka producentów paliw kopalnych. Otóż oznajmił mi on, że GCC ma “kłódkę” na amerykański kongres i może mnie on zapewnić że żadne prawo związane ze zmianami klimatycznymi nie zostanie uchwalone przez Waszyngton (…) taktyka ta ma “kupić 50 lat zysków dla przemysłu paliw kopalnych”. No to do 2040 roku mamy spokój :-)

Jasne się więc staje dlaczego USA nadal nie chce uczestniczyć w działaniach na rzecz Protokołu z Kioto i tego co będzie się dziać w latach kolejnych. Chyba że Al Gore coś zmieni. A propos - czy ktoś ze współblogowiczów wybiera się na spotkanie z Alem w Warszawie w połowie marca?

Wracając zaś do lobbistów - w Polsce przemysł wydobywczy też jest dobrze zorganizowany :-)

Cieszę się ogromnie, że p. Bogdan napisał o nowych działaniach podejmowanych przez Irlandię. Aby coś w temacie Wielkiej Brytanii dodać to informacja od Kena Livingstona - mera Londynu. Otóż ogłosił on 28/02/2008 program ograniczenia emisji CO2 poprzez londyńskie budynki. Wytypowano już kilkanaście budynków (straż pożarna, policja, kilka budynków biurowych) w których zostanie przeprowadzona modernizacja mająca prowadzić do ograniczenia zużycia energii o 25%. Obecnie budynki komercyjne i publiczne w Londynie produkują 15 mln ton CO2 rocznie. Budynki, które zostały już włączone do programu produkują tylko 0,18 mln ton CO2 rocznie. Ale w programie nie chodzi o ilość tylko o pokazanie, że jest to możliwe, pokazanie schematów działania i co najważniejsze ZACHĘCENIE innych.

Skoro nie udało mi się zachęcić Panów Ministrów od Prezydenta i Premiera do podjęcia zobowiązań na rzecz efektywności energetycznej to może zachęcę warszawski magistrat. Pani Prezydent Hanno Gronkiewicz Waltz! Wzywam Panią do działań na rzecz ograniczenia emisji CO2 w Warszawie. Idźmy nie tylko w ślady Irlandii ale również Anglii!!!

I skoro to brytyjski trop, a zacząłem od szklanki i kostek lodu, to może dziś wieczorem szkocka whisky z trzema kostkami lodu? :-)