Archive for lipiec, 2008

Money, money, money

czwartek, lipiec 31st, 2008

Nawiązuje do piosenki Abby, bo to teraz modne. Wchodzi na ekrany film z ich piosenkami, więc może tak jak rzeźba w zeszłym roku, tak teraz Abba pobudzi blogowiczów do dyskusji. :-)

Otóż, odpowiadając p. Krzysztofowi, który twierdzi ze oszczędzanie energii to głupota to posłużę się cytatem dnia z “Rz” z 30/07. Otóż minister finansów Berlina powiedział: “kiedy ludzie zaczną płacić tyle samo za ogrzewanie, co za mieszkanie, zastanowią się, czy nie rozsądniej nosić w domu sweter, utrzymując temperaturę na poziomie 15-16 stopni.”

Wszyscy analitycy finasowi są zgodni, że przyczyną obecenego kryzysu światowego jest nadmierny konsumpcjonizm, który doprowadził do wydawania pieniędzy bez ograniczeń przez obywateli. Zaciągano więc coraz więcej kredytów, nie zastanawiając się że trzeba je spłacać. Zatem motto: “wydawać, wydawać, wydawać” nie sprawdziło się. Stąd też raczej jestem po stronie tego gościa co ocieplił SWOJĄ część domu, a nie po stronie tych co nie ocieplili.

A hasło mojego bloga - ENERGOOSZCZĘDNOŚĆ GŁUPCZE - staje się coraz bardziej sensowne, bo wygląda na to, że ci co “wydają, wydają, wydają” powodują że wszystkim jest coraz gorzej.

Urlop się skończył czas do bloga wracać…

poniedziałek, lipiec 28th, 2008

Cały miesiąc odpoczywałem, więc pełen sił wracam do pisania. Widzę jednak, że lato wpłynęło i na blogowiczów , bo dyskusja zamarła… Ale kto by tam jak świeci słońce i wieje lekki wiaterek myślał o oszczędzaniu energii. Przecież sama się oszczędza jak leżymy w cieniu rozkoszując się tym błogostanem. Ale żeby się nam nie nudziło, czytamy, czytamy, czytamy ( przynajmniej mam taką nadzieję :-)  ) Ja też więc przerzuciłem to i owo i natknąłem sie na wywiad z Amory Lovinsem - absolwentem Harvardu, szefem amerykańskeigo instytutu Rocky Mountain. W wywiadzie Lovins przedstawia argumenty dla których to rynek a nie regulacje prawne powinny wpływać na bardziej efektywne zużycie energii. Podaje on 2 bardzo ciekawe przykłady. Otóż Lovins rozmawiał z szefem jednej z firm znajdującej się w czołowej 50-tce firm listy Fortune. W trakcie rozmowy poinformował on tegoż szefa, że w jego jednej z fabryk dzięki działaniom pewnego inżyniera ograniczono koszty zuzycia energii o 3,5 USD na stopę kwadratową. Szef po krótkim przeliczeniu stwierdził, że dało to oszczędności w fabryce o 3,5 mln USD (zakład liczył 1 mln stóp kwadratowych) i nie jest to nic szczególnego bo jest to tylko 2% wszystkich kosztów, które dotyczą jego działalności. Kiedy jednak Lovins powiedział mu, że jego wszystkie fabryki, na całym świecie, liczą sobie 92 mln stóp kwadratowych to przy takich samych osczędnościach (3,5 USD) można ograniczyć koszty o 322 mln USD, i szef zrobil wielkie oczy. Bo taka suma oszczędności może wpłynąć chociażby na wzrost ceny akcji firmy. Wniosek pierwszy zatem jest taki, że najwyżsi szefowie nie zdają sobie sprawy ile moga ZAROBIĆ na efektywności energetycznej.

Przykład drugi - otóż jakiś dociekliwy pracownik pewnej firmy zwrócił uwagę na stosunkowo wysokie rachunki za energię elektryczną latem. Choć nie wspierany przez management, drążył sprawę i stwierdził, że 50kW zużycia pochodzi z nieznanego źródła. Idąc dalej stwierdził, że cały rok 24h na dobę działa elektryczne podgrzewanie parkingu (służące zimą do topienia śniegu)! I nikt na to nie zwracał uwagi! Wniosek drugi - nie ma w firmach kultury oszczędzania energii - to w czasach socjalizmu były wywieszki - “zgaś zbędną żarówkę”. Teraz nikomu to nie przychodzi do głowy.

I tak kiedy leżałem w tym cieniu pomyślałem sobie, że czekaja nas jeszcze lata świetlne, aby wyrobić w sobie zachowania “pro efektywne energetycznie”!

Ale światełko nadziei w tunelu sie pojawiło. Otóż jak już opuściłem cień i wsiadłem na rower to pojechałem sobie dróżkami leśnymi, polnymi i wiejskimi po okolicach Gietrzwałdu. I przejeżdżając przez miejscowość Łajsy zwróciłem uwagę na po-pegierowski (chyba) budynek. Dwie kondygnacje (parter i piętro). Po dwa mieszkania na piętrze (chyba). Więc taki sobie budyneczek. Chodzi mi o to, że było tam najprawdopodobniej 4 włascicieli. I uwaga: 1/4 budynku była ocieplona (mówię o ścianie zewnętrznej). Czyli jeden z właścicieli uznał, że jednak warto ograniczyć zuzycie energii. A reszta? Muszę przyznać, że budynek wygladał doprawdy nietypowo :-) No ale 25% swiadomych obywateli to juz sukces, nieprawdaż?