Minął sierpień, minął wrzesień znów październik, i ta jesień rozpostarła melancholii mglisty woal. Nie żałuję letnich dzionków, róż, poziomek i skowronków lecz jednego, jedynego jest mi żal….i tak dalej śpiewał Wiesław Michnikowski. No właśnie, czego jest nam żal w październiku - słońca? ciepła? humoru? Michnikowskiemu było żal pomidorów, mnie jest żal możliwości wieczornych spacerów bez ciepłej kurtki, a Wam drodzy blogowicze? Jakieś typy?
A propos spacerów - spędziłem ostatni weekend w Płocku, mając możliwość zwiedzić to miasto wzdłuż i wszerz, ciesząc się piękną pogodą sobotniego popołudnia. Niemniej jednak po spacerze wróciłem do ośrodka pod Płockiem, nie powiem, calkiem, całkiem ośrodek. Mieszkałem w dużym apartamencie. Znajdowały się tam grzejniki elektryczne, których wyłączyć nie było sposobu. Żeby móc więc spać w miarę ludzkich warunkach otworzyłem okna. Grzejniki jednak grzały na ful więc i temperatura przekraczała 23 st C. W nocy obudził mnie jakiś szum. Po chwili zorientowałem się, że w moim apartamencie włączyła się klimatyzacja. Zatem miałem komplet - grzanie, otwarte okna i klimatyzację. Rano zastanowiłem się o co tu naprawdę chodzi - właścicielowi wszystko jedno, cenę energii dolicza do rachunku, mnie wszystko jedno bo za mnie płaci firma, firmie wszystko jedno bo moje koszty doliczy do kosztów naszych produktów, itd., itp. Kto w końcu za to płaci, że się w ośrodku nie dba o oszczędność energii - my drodzy Państwo, bo my kupujemy chleb, wodę, ciepło, samochody, dachówki - a w nich pośrednio kryją się właśnie takie “nieoszczędności” jak w tym ośrodku pod Płockiem. Choć nie powiem, per saldo pobyt był ekstra
więc pewnie nie powinienem szukać dziury w całym.
A są przecież przykłady pozytywne. Pewien znajomy dziennikarz zwrócił mi uwagę na przykład duńskiej wyspy Samsoe. Otóż mieszkańcy tej wyspy (4000) postawili sobie za cel być przykładem dla reszty Danii i Europy, aby uniezależnić się od energii “brudnej”. Cała energia elektryczna jest zapewniana przez elektrownie wiatrowe. W tej chwili 57% energii cieplnej dostarczanej do budynków pochodzi z centralnych elektrowni solarnych i opalanych biomasą ale cel to 64%. Pozostałe 34% pochodzi lub będzie pochodzić z przydomowych elektrowni “solarnych” “biomasowych” i “wiatrowych”. Zero węgla i ropy! Już pisałem o tym, że choć ta Dania nudna z czystości i porządku to jednak oddycha się w niej przyjemnie.
A w Polsce jak to w Polsce - minister Dziekoński mówi na spotkaniu z dziennikarzami i deweloperami, że cel dyrektywy dotyczącej efektywności energetycznej w budownictwie (popularna EPBD) choć szczytny (ograniczenie zużycia energii) to jednak niemożliwy do zrealizowania, bo zbyt kosztowny. I że tak naprawdę to Unia zmusza nas do wprowadzania dyrektyw. To po co my w tej Unii jesteśmy, do jasnej ciasnej? Premierze Tusku - do dzieła! Występujmy z Unii, nie będziemy do niczego zmuszani!!!
Coś się chyba zapędziłem, więc pora sięgnąć po szklaneczkę tytułowej whisky w ten chłodny październikowy wieczór, nieprawdaż? Na zdrowie
P.S. Panie Krzysztofie, co to był za przekręt w tym Lublinie??? Sportem zawodowym się nie interesuję, uważając go za najbardziej wynaturzoną formę wyciągania przez marketing od ludzi pieniędzy. Ale ciekaw jestem…