Leń
Szanowni blogowicze i Pan Panie Krzysztofie. Jako noworoczne zobowiązanie podjąłem się mniej zawracać Państwu głowę energooszczędnością i globalnym ociepleniem a więcej czasu poświęcać na młodzieńcze szaleństwa. Co Państwo na to, aby poblogować trochę o napitkach, które pilismy podczas Sylwestra?
styczeń 10th, 2009 at 8:21 am
Witam!
U nas był grzany miód i grzane wino gdy byliśmy ze znajomymi na ognisku na ich nowej działce. Niestety - mi żona pozwoliła tylko na symboliczny łyk miodowego grzańca bo to ja prowadziłem mojego wielkiego amerykańskiego VANa i w nim całe towarzystwo
Potem po powrocie zimne piwo z lodówki… no a potem to już tylko whisky. Mimo takiego pomieszania, nie mieliśmy żadnych sensacji żołądkowych czy syndromu dnia następnego - poza tym, że pierwszy tydzień nowego roku upłyną mi dosyć szybko i dosyć leniwie.
Oczywiście były też fajerwerki - to jeżeli chodzi o rozrywkę. Nie bardzo wiem gdzie spadały te listewki. Może ktoś je do czegoś wykorzysta gdy tylko spadną
Pozdrawiam Panie Henryku!
PS. Wydaje mi się jednak, że to Pan powinien pierwszy przy propozycji tematu opisać co było u Pana na stole.
styczeń 10th, 2009 at 8:25 am
I jeszcze…
co zaś do globalnego otoczenia to właśnie podziwiam za oknem jego skutki… w Lublinie temperatura dochodziła do minus dwudziestu sześciu stopni Celsjusza.
styczeń 14th, 2009 at 10:11 pm
Witam serdecznie!
Tematyka całkiem przyjemna;] Drogi Panie Krzysztofie pozostaje mi powiedzieć tylko jedno: bardzo Panu współczuje, że nie mógł Pan sobie pozwolić na więcej tego miodku – ja korzystałem w święta do woli. Choć alkohole jakimi się raczyliśmy były dość mało świąteczne to jednak niecodzienne: „becherovka” i grzane wino mojego przepisu ;D Polecam szczególnie to pierwsze bo mało kto w Polsce wie że becherovke produkuje się w Czechach w kilku smakach i wedle kilku odmiennych receptur.
Pozdrawiam,
Dawid