Prezenty

grudzień 23rd, 2008

No cóż p. Dawid uprzedził mnie w życzeniach świątecznych ale chwała młodości za szybkość i skuteczność. Niemniej jednak zanim przejdę do życzeń krótkie podsumowanie Szczytu Klimatycznego w Poznaniu. Nie brałem niestety udziału w dyskusji, bo jako przedstawiciel biznesu nie miałem do dyskusji dostępu. Swoją drogą jak można sobie wyborazić świat bez biznesu i ekonomii to nie wiem. Wygląda jednak na to, że Rząd i organizacje pozarządowe sądzą, że można się rozwijać bez przemysłu. Albo że przemysł jest od roboty i ma siedzieć cicho jak mówią biurokraci :-) Ale wracając do Szczytu i wystawy towarzyszącej szczytowi. Niewątpliwie dużą zasługą Ministerstwa Środowiska było przyciągnięcie na wystawę młodzieży. Sam widziałem z jakim zainteresowaniem oglądali wystawiane eksponaty (interaktywne w większości!!!) - warto by przenieść taką wystawę do innych miast.

Skoro jednak mamy koniec roku to muszę napisać jedną rzecz serio, bo tego wymaga ten czas. Otóż w niekończącej się dystkusji z p. Krzysztofem, który wszak reprezentuje dużą grupę polskiego społeczeństwa ciągle brak nam porozumienia. Aby więc może posunąć się krok dalej (rok 2009 - rokiem porozumienia???) przytoczę zasłyszane ostatnio fakty. Otóż postawiono pytanie - dla kogo te zmiany klimatu są niebezpieczne? Czy są one groźne dla małego farmera z Malawi, czy dla wielkiego z USA? Czy podnoszący się poziom wód w oceanach jest groźny dla mieszkańców Londynu czy Manhattanu, czy dla ludzi z Bangladeszu i Wietnamu? Bogaci sobie zawsze poradzą, biedni niestety nie. Przeciętny klimatyzator na Florydzie emituje więcej CO2 rocznie (pośrednio oczywiście) niż pojedynczy mieszkaniec Afganistanu w ciągu całego swojego życia. Wielka Brytania sama emituje więcej CO2 (60 milionów ludzi) niż Egipt, Nigeria, Pakistan i Wietnam łącznie (472 mln osób). 19 milionów mieszkańców stanu Nowy Jork emituje 146 Mt CO2, więcej niż 766 mln osób żyjących w 50 najmniej rozwiniętych krajach. I tak dalej, i tak dalej.

Blog mój nie ma przekonać nikogo do tego czy owego - ma tylko pokazać, że to od NAS zależy przyszłość Ziemi. Od naszych światłych decyzji związanych ze wszystkim - z energooszczędnością, z wodooszczędnością, ze śmieciooszczędnością itp.

A za przykład niech służą prezenty, które dostajemy. Zazwyczaj, jak to w biznesie, królują alkohole i kosze słodyczy. Tymczasem ja dostałem jeden unikalny prezent, który sprawił mi ogromną radość, bo pierwsze jest książką, pod drugie zaś jest prezentem przemyślanym - a o to walczę na blogu - MYŚLMY!!! Otóż ten prezent to książka Philppe Bourseillera “365 kroków ratujących planetę”. I tam na każdy dzień w roku jest rada co robić aby naszą planetę chronić. I są to rady bardzo proste i nieskomplikowane. Zobaczę ile z nich mnie samemu uda się wdrożyć.

A teraz czas na życzenia.

Świąt wesołych, z nutką zadumy. Świąt myślących, bez hałasu, zgiełku i wrzasków. Świąt z prezentami, które sprawią nam radość ale też nie przyczynią się do niczyjego smutku. Wreszcie Świąt nie konsumpcyjnych - żeby nas brzuchy nie bolały :-)

Z energooszczędnym pozdrowieniem - wszystkiego najlepszego!!!

Śmiech a sprawa hinduska

listopad 26th, 2008

Panie Krzysztofie, popłakałem się ze śmiechu z żartu o AlGorerytmie jak również z uwag na temat Szczytu Klimatycznego, rowerów i hotelu robotniczego. Zobaczę gdzie będą mieszkać delegaci - zdam relację. Ja jadę do Poznania pociągiem ale przyznam się bez bicia że do komunikacji będę wybierał raczej taksówkę niż rower. Ale postaram się nie podróżować taksówką sam :-)

Natomiast co do toalet i potrzeb większych i mniejszych (tu dyskusja rozwija się wspaniale!) odnieść się nie potrafię - choć sam pomysł oszczędności wody bardzo mi sie podoba.

Jedna uwaga do dyskusji na temat odnawialnych źródeł energii. Jestem bardzo za z jednym drobnym wyjątkiem. Otóż eksperci (nadal nie ustaliliśmy na blogu kto nim jest) spierają się czy elektrownie wiatrowe są cacy, czy be. No bo z jednej strony nie zuzywaja surowców do produkcji energii, z drugiej strony są brzydkie, zajmują miejsce, szkodzą przelatującym ptakom. Pewnie jak wszędzie jest gdzieś złoty środek i nawet jest taka teoria zwana “Trias Energetica” pokazującą co robić aby efektywnie korzystać z energii. I są to kolejne 3 punkty:

  1. Po pierwsze - zminimalizować straty energii (np. poprzez dobrą izolację budynku)
  2. Po drugie - wykorzystywać OZE
  3. Po trzecie - wykorzystywać efektywnie nieodnawialne źródła energii

Czy to nie proste?

No i na koniec sprawa hinduska. Otóż Indie wpisały do swojego programu inwestycje w efektywność energetyczną w BUDOWNICTWIE (zapewne chodzi o ograniczenie zużycia energii do potrzeb klimatyzacji). Brawa zatem nie tylko dla p. Gronkiewicz-Waltz ale i dla Prezydenta Indii - Pani Pratibha Devisingh Patil.

 Panie górą! :-)

Stolica chce obniżyć emisję CO2!

listopad 25th, 2008

Jak zwykle na początku dwa odniesienia do wpisów współblogowiczów:

p. Magdo - co znaczy że zadbamy o to żeby nie zabrakło roślin? Pani zobowiązanie w imieniu p. Krzysztofa, mojego i swoim własnym jest nieco kłoptliwe :-)

p. Dawidzie - nie zgodzę się z Panem. Jednak najpierw ekologia, a potem dopiero opłacalność. Nie wszystko da się przeliczyć na złotówki.

Mój pogląd, co więcej, jest podzielany przez p. Gronkiewicz-Waltz. Cytuję za “Dziennikiem”: “Emisja dwutlenku węgla w stolicy wynosi ok. 6 t rocznie na jednego mieszkańca. Nie jest to zły wynik,….średnia emisja w Polsce to 10t,….dla Poznania 8t..W Sztokholmie to nieco ponad 2t rocznie.” I dalej: “Stolica powołała specjalny zespół, którego zadaniem będzie opracowanie strategii ochrony klimatu w Warszawie….Jako pierwsza przeprowadzona zostanie termomodernizacja budynków zarządzanych przez miasto. W pierwszej kolejności zostaną ocieplone przedszkola i szkoły.”

Zatem Warszawa to nie tylko stolica ale i przykład dla innych miast! No ale od przyszłego tygodnia przenosimy stolicę do Poznania na szczyt klimatyczny (p. Krzysztofie - będzie Gore!)

Po raz pierwszy na blogu zrobię wyjątek od reguły i zrobię autopromocję - zapraszam na naszą interaktywną ekspozycję na Wystawie towarzyszącej Szczytowi, będzie co oglądać i czego się uczyć. Zapamietajcie Państwo 1-14 grudnia Poznań od 10:00 do 19:00 na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich instalacja ISOVER i WWF - pawilon 5, stoisko A

Szkodliwy jak węgiel kamienny

listopad 5th, 2008

W Polsce 70-75% gospodarstw domowych pozyskuje energię do ogrzewania z węgla kamiennego, ok. 10% z gazu ziemnego.

Za www.zewt.com.pl informuję że gaz nie przyczynia się do powstawania odpadów radioaktywnych zaś węgiel (do obliczeń przyjąłem 100 domów o pow. 150 m2 i zużyciu energii 200 kWh/m2a) “wyemituje” 3,6 kg odpadów. Dla tej samej ilości takich samych domów węgiel “wyemituje” 1,93 t CO2, a gaz ziemny 0,65 t CO2 czyli 3 razy mniej.

Jakieś komentarze?

Szybka wymiana piłek

listopad 5th, 2008

Tym razem na szybko jedna odpowiedź - nie ma dla mnie znaczenia czy p. Szymborska, czy p. Miłosz dostali Nobla z nadania politycznego, czy nie. Wiem natomiast, że było to powszechne uznanie wielkości ich pisarstwa i polityka nie ma z tym nic wspólnego. Tym, którzy w to wątpią polecam ponad 500 stron “Miłości w czasach zarazy” noblisty Marqueza. Ten kto przeczyta (a nie powie: “nie zgadzam się ze wszystkim”) zrozumie jaka jest różnica pomiędzy pisarstwem a Grishamem i dlaczego Nobla dostaje Miłosz a nie Folett, choćby nawet było to z nadania politycznego.

Certyfikacja będzie, choć rzeczywiście bezmiar ignorancji polskiej administracji jest przeogromny. A korzystają na tym sprytni. Otóż zgodnie z obowiązującym rozporządzeniem można prowadzić szkolenia w zakresie certyfikacji budynków (bo jest rozporządzenie dotyczące szkoleń). I wiele firm takie szkolenia prowadzi. Problem polega na tym, że nie ma z czego szkolić bo ciagle nie wiadomo jak certyfikat energetyczny sporządzać (bo nie ma rozporządzenia dotyczącego metodologii obliczeń).

Ale kasa szeroką strugą do kieszeni firm szkoleniowych płynie, choć te szkolenia warte są funta kłaków. Ot polska rzeczywistość

Fakt - energetyczny ortodoks przypadł mi do gustu ogromnie - muszę umieścić ten przydomek na wizytówce :-)

Róbmy swoje

listopad 4th, 2008

Ubawiłem się do łez wypowiedzią p. Krzysztofa - “nie zgadzam się z niczym” - to takie na wskroś polskie, nie przyjmować argumentów tylko się nie zgadzać, bo tak prościej.

Kilka odpowiedzi:

  1. Górnicy - fakt nie ma szans na ograniczenia ich lobby. Ale są skuteczni do bólu, skoro wybrali jako swojego przedstawiciela w UE najbardziej pracowitego posła - prof. Buzka - nie ma więc co ganić tylko starać się o pracowitych lobbbistów
  2. Tani prąd to fikcja - bo najtańszy sposób ogrzewania to palić stare meble lub wycinać nocą drzewa i je palić - tylko na ile starczy starych mebli i lasów? A ciepło chcemy miec wszyscy
  3. Film “Niewygodna prawda” był extra. Ale niestety muszę przyznać rację krytykom Gora - to megaloman pierwszej klasy. Takiego prezydenta nie chciałbym mieć. Do zawartości odniosę się na koniec
  4. Wszyscy współblogowicze krytykują wartość Nobla - to co Wałęsa, Miłosz, Szymborska też dostali Nobla z rozdania politycznego?
  5. Tłumaczenie p. Krzysztofowi różnicy pomiędzy kostką lodu w szklance i topnieniem Antarktydy nie ma szans. Już to robiłem - ale p. Krzysztof  w imię zasady “nie zgadzam się z niczym” nie przyjmuje do świadomości argumentów

I na koniec - skoro zostałem ochrzczony mianem “energetycznego ortodoksa” :-) to dwa słowa na ten temat:

  1. Komisja Europejska zdecydowała się już na certyfikację enegetyczną swoich 6 budynków (siódmy, główny, Berlaymont był zcertyfikowany wcześniej). Dzięki ulepszeniom proponowanym w certyfikatach zużycie energii spadło o 14%. Mniej musimy więc wydawać na brukselską biurokrację :-)
  2. W dniu poprzedzającym ogladanie filmu Ala Gore spotkałem się na małym piwie z grupą oponentów w stosunku do ograniczeń emisji CO2. “Oszołomy”, “durnie” to były najuprzejmiejsze epitety kierowane w stosunku do działaczy organizacji ekologicznych. I oczywiście podnoszony był słynny argument - “no przecież ci durnie nie mają żadnych argumentów”. Trochę próbowałem dyskutować ale w końcu uznałem, że jestem w mniejszości (faktycznie to byłem w “jedności” :-) więc przyponiałem tylko grupie oponentów, że jutro po filmie podyskutujemy o argumentach prezentowanych przez Gore’a (bardzo konkretnych). I cóż? Ano, nikt z tych oponentów NIE PRZYSZEDŁ - bo łatwiej jest mówić VETO, niż to VETO uzasadnić.

Zatem robię swoję - i ograniczam zużycie energii, bo mi się to opłaca!

Weekendowy suplement dla wiernych czytelników

październik 22nd, 2008

Konkurencja blogowa jest duża więc i ja muszę coś dorzucić ekstra na weekend.

1. W tymże “USA Today” (jadę więc czytam) wyniki badań Gallupa “Jak bardzo może wpłynąć rząd  na poprawę amarykańskiej ekeonomii”? Wynki - 37% - bardzo dużo, 42% - dużo, 15% - niewiele, 4% - nie może. A zatem nawet rozwydrzone społeczeństwo amerykańskie wierzy, że rząd rządząc właściwie może poprawić ekonomię.

2. W piątek idę na pokaz filmu noblisty “Niewygodna prawda”. Nazwiska celowo nie podaję, żeby nie zdenerwować p. Krzysztofa na weekend :-)

Natchnienie

październik 22nd, 2008

Z coraz większą radością obserwuję rosnącą liczbę aktywnych współblogowiczów! Panią Magdę coprawda do aktywności zachęcają wyłącznie wyznania miłosne, zamiast błyskotliwych filipik ale kto wie może się wciągnie bez comiesięcznych oświadczyn :-) Natomiast nowy diament w postaci p. Dawida to absolutny skarb. Nie dość, że punktuje p. Krzysztofa bez zmiłowania (patrz wyjście z UE a utrzymanie otwartych granic) to jeszcze wprowadzają się do niego 2 studentki na zimę. Co więcej pisze o tym w kontekście liryczno (wiersz) - inżynierskim (straty ciepła). Pozazdrościć, pozazdrościć. Myślę oczywiście o umiejętności łączenia różnych wątków, a nie o zyskiwaniu nowego towarzystwa na zimę :-)

A zatem Pani Magdo, Panie Dawidzie nie opuszczajcie bloga proszę bo stanowicie dla mnie nowe tytułowe natchnienie. A o nie trudno, bo w prasie, TV i radio uparcie nuda, nuda, nuda - wszędzie aż kapie od informacji o kłopotach z klimatem i wszystko w jednym tonie - redukujmy emisję CO2, aż zęby bolą od tej jednomyślności. Aby więc od niej uciec zacytuję polemikę dwóch ekspertów (już czekam na zjadliwy komentarz p. Krzysztofa!) na łamach tegotygodniowgo “USA Today”. Otóż dziennik ten w artykule “Time for national standards” pisze, że (uwaga, uwaga) należy wprowadzić w USA mandaty energetyczne (”energy mandates”). Chodzi o obowiązkowość uzyskiwania części energii ze źródeł odnawialnych. Cel główny to stać się “energetycznie niezależnym”. W Teksasie i Kolorado już takie standardy obowiązują. 4 listopada w tej sprawie wypowiedzą się mieszkańcy Kalforni i Missouri. Czyli w pełni demokratycznie ustanowi się prawo do bardziej efektywnego czerpania energii. Da radę takie coś zrobić w Polsce? Ale ponieważ w USA jest pełna demokracja obok artykułu własnego, “USA Today” zamieszcza głos oponenta prof. Michaelsa - ekonomisty. I pisze on tak: “Ameryka potrzebuje mnóstwo czystej, taniej, bezpiecznej energii elektrycznej. Niestety, źródła odnawialne nie spełniają tego kryterium i nie są w stanie nic zmienić” I tak dalej…  Rzecz w tym, że obie strony zgadzają się co do tego, że trzeba zadbać o to, żeby być niezależnym energetycznie a nikomu nie przychodzi do głowy, żeby oszczędzać. Ale u nas w Polsce i tego nie można się spodziewać. Bo mamy dużo węgla, węgla, węgla i należy go spalać, spalać, spalać. Bo jak nie to przyjdą górnicy i sparaliżują Warszawę.

Pora na whisky

październik 3rd, 2008

Minął sierpień, minął wrzesień znów październik, i ta jesień rozpostarła melancholii mglisty woal. Nie żałuję letnich dzionków, róż, poziomek i skowronków lecz jednego, jedynego jest mi żal….i tak dalej śpiewał Wiesław Michnikowski. No właśnie, czego jest nam żal w październiku - słońca? ciepła? humoru? Michnikowskiemu było żal pomidorów, mnie jest żal możliwości wieczornych spacerów bez ciepłej kurtki, a Wam drodzy blogowicze? Jakieś typy?

A propos spacerów - spędziłem ostatni weekend w Płocku, mając możliwość zwiedzić to miasto wzdłuż i wszerz, ciesząc się piękną pogodą sobotniego popołudnia. Niemniej jednak po spacerze wróciłem do ośrodka pod Płockiem, nie powiem, calkiem, całkiem ośrodek. Mieszkałem w dużym apartamencie. Znajdowały się tam grzejniki elektryczne, których wyłączyć nie było sposobu. Żeby móc więc spać w miarę ludzkich warunkach otworzyłem okna. Grzejniki jednak grzały na ful więc i temperatura przekraczała 23 st C. W nocy obudził mnie jakiś szum. Po chwili zorientowałem się, że w moim apartamencie włączyła się klimatyzacja. Zatem miałem komplet - grzanie, otwarte okna i klimatyzację. Rano zastanowiłem się o co tu naprawdę chodzi - właścicielowi wszystko jedno, cenę energii dolicza do rachunku, mnie wszystko jedno bo za mnie płaci firma, firmie wszystko jedno bo moje koszty doliczy do kosztów naszych produktów, itd., itp. Kto w końcu za to płaci, że się w ośrodku nie dba o oszczędność energii - my drodzy Państwo, bo my kupujemy chleb, wodę, ciepło, samochody, dachówki - a w nich pośrednio kryją się właśnie takie “nieoszczędności” jak w tym ośrodku pod Płockiem. Choć nie powiem, per saldo pobyt był ekstra :-) więc pewnie nie powinienem szukać dziury w całym.

A są przecież przykłady pozytywne. Pewien znajomy dziennikarz zwrócił mi uwagę na przykład duńskiej wyspy Samsoe. Otóż mieszkańcy tej wyspy (4000) postawili sobie za cel być przykładem dla reszty Danii i Europy, aby uniezależnić się od energii “brudnej”. Cała energia elektryczna jest zapewniana przez elektrownie wiatrowe. W tej chwili 57% energii cieplnej dostarczanej do budynków pochodzi z centralnych elektrowni solarnych i opalanych biomasą ale cel to 64%. Pozostałe 34% pochodzi lub będzie pochodzić z przydomowych elektrowni “solarnych” “biomasowych” i “wiatrowych”. Zero węgla i ropy! Już pisałem o tym, że choć ta Dania nudna z czystości i porządku to jednak oddycha się w niej przyjemnie.

A w Polsce jak to w Polsce - minister Dziekoński mówi na spotkaniu z dziennikarzami i deweloperami, że cel dyrektywy dotyczącej efektywności energetycznej w budownictwie (popularna EPBD) choć szczytny (ograniczenie zużycia energii) to jednak niemożliwy do zrealizowania, bo zbyt kosztowny. I że tak naprawdę to Unia zmusza nas do wprowadzania dyrektyw. To po co my w tej Unii jesteśmy, do jasnej ciasnej? Premierze Tusku - do dzieła! Występujmy z Unii, nie będziemy do niczego zmuszani!!!

Coś się chyba zapędziłem, więc pora sięgnąć po szklaneczkę tytułowej whisky w ten chłodny październikowy wieczór, nieprawdaż? Na zdrowie :-)

P.S. Panie Krzysztofie, co to był za przekręt w tym Lublinie??? Sportem zawodowym się nie interesuję, uważając go za najbardziej wynaturzoną formę wyciągania przez marketing od ludzi pieniędzy. Ale ciekaw jestem…

Ciemna i jasna strona Mocy

wrzesień 16th, 2008

Panie Krzysztofie - Pani Magda od czasu do czasu a jednak coś tam wpisuje, czyniąc zazwyczaj przytyki Panu. Więc jak mam jej nie lubić :-) Ostatnio wpisywała się w sierpniu, może więc we wrześniu też da o sobie znać!

Faktycznie jednak, a przecież blogujemy już od roku, ani razu jeszcze nie przyznaliśmy sobie racji - stąd też ta ciemna i jasna strona Mocy w tytule. Z tym, że Pan jakby ta ciemna :-) bo większość (czyli jasna) ma podobne zdanie co ja :-)

Ale żeby Pana nie dobijać proponuję przeczytać książkę Francisa Wheena - “Jak brednie podbiły świat”. Autor udowadnia jak niektóre rzeczy dzięki wielkiemu marketingowi i znanym postaciom (Al Gore np.) choć są bredniami stały się powszechnie uznawane. Przykładowo - homeopatia. Ktoś ma zdanie na ten temat? Wheen pisze, że jest to nieudowodniona bzdura, która przynosi krociowe zyski koncernom bo ludzie wierzą że im pomaga. Nie jestem jednak specem w tej dziedzinie, więc wolę nie narażać się na sprawę sądową i odsyłam wszystkich zainteresowanych do książki :-)

Wracając zaś do naszego podwórka - czyli energooszczędności. Pan premier Pawlak przedstawił strategię rządu RP w dziedzinie energetyki - wymienił tam wszystko: budowę nowych elektrowni (atomowych też), inwestycje w energię odwnawialną, zaostrzanie wymagań związanych w efektywnością energetyczną (w tym w budownictwie oczywiście). Itp. itd. I tylko ja się pytam - czy my powinniśmy GŁÓWNIE oszczędzać, czy GŁÓWNIE budować, budować, budować nową MOC (energetyczną oczywiście).

Oj w tym roku jak popatrzymy w portfele to po tym zimnym wrześniu chyba znajdziemy odpowiedź.